• Wpisów: 27
  • Średnio co: 84 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 19:45
  • Licznik odwiedzin: 6 390 / 2376 dni
 
firsthand
 
Znowu otwieram oczy chociaż chciałabym zamknąć je już na zawsze. Nie chcę wstawać z łóżka, chcę zasnąć i już nigdy nie obudzić się w tym świecie. To bagno, które pochłania mnie z każdym dniem coraz bardziej. Przecież miało być tak pięknie. Ci, którzy mówią, że nie należy planować przyszłości mają rację. Nigdy nie wiadomo co się stanie. Kiedy twoje marzenia stają się powoli rzeczywistością jesteś szczęśliwy, cholernie szczęśliwy, a nie powinieneś. Wtedy najbardziej boli. Ten ból niszczy człowieka od środka kiedy widzi, że jego plany legły w gruzach. W tedy nie ma już nic. Zostaje pustka. Dlatego realiści są najbardziej potrzebni temu światu. Chyba najtrafniej oceniają zaistniałą sytuację. Trzeba przecież jakoś żyć, przetrwać kolejny dzień. Gdybym była całkowitą pesymistką już dawno popełniłabym samobójstwo czy cokolwiek podobnego. Nie mogę sobie przecież na to pozwolić. A bycie optymistką w moim przypadku całkowicie do mnie nie pasuje.  Za dużo dostałam w plecy, żeby teraz iść z podniesioną głową i być zadowoloną ze swojego losu. Kto by pomyślał, że dwudziestodwulatka będzie miała takie problemy. Teraz powinna jeszcze spać, a za kilka godzin wstać i leczyć sobotniego kaca. Następnie zjeść jakieś śniadanie i beztrosko znowu ruszyć w miasto. Cóż, to już od dawna mnie nie dotyczy...Właściwie wcale mnie nie dotyczyło. Byłam towarzyska, nawet bardzo ale to minęło. Chyba już dorosłam.
Odwróciłam głowę w bok i spojrzałam na mały, okrągły zegarek stojący na szafce nocnej. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona, bo była już jedenasta. Teraz moje wcześniejsze rozważania zniknęły błyskawicznie, a pojawiły się pytania. Dlaczego Kevin nie płacze? Czy śpi? Czy coś mu się stało? Czemu nie słychać telewizora z salonu? Zostawiając wszystko wyleciałam z pokoju i w samej dosyć krótkiej, ciemnoniebieskiej koszuli nocnej pobiegłam do pokoju dziecka. Cisza. Nikogo tam nie było. Przez moment nie wiedziałam co mam robić, lecz została jeszcze Holly. Otworzyłam drzwi naprzeciwko pokoju brzdąca. Stanęłam jak wryta. Łóżko było pościelone, chociaż rzadko to robiła. Żaluzja odsłonięta, ubrania poukładane, przynajmniej na zewnątrz. Poczułam się tak jakbym pomyliła pokoje. Zeszłam na dół po schodach i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Uśmiechnięta Holly karmiła Kevina. Oparłam się o futrynę i zaczęłam się temu przyglądać krzyżując ręce na piersiach. Wyglądało to dosyć niezdarnie w jej wykonaniu. Zawsze ja się nim zajmowałam. Karmiłam, przewijałam, myłam, chodziłam na spacery, ubierałam, zabawiałam. Kiedy blondynka wstała od krzesła również ogarnęło mnie wielkie zdziwienie. Nie miałam pojęcia, że moja siostra posiada w swojej garderobie takie skromne ubrania. Ciemne rurki i bladoróżowa koszula. Jeszcze więcej elegancji dodawały jej włosy spięte w kok.
- Jesteś głodna? Dla ciebie też coś się znajdzie. - powiedziała roześmianym głosem Holly. Widocznie dopiero zorientowała się,że ją obserwuję.
- Czy ja nie pomyliłam domów? - podeszłam bliżej i usiadłam obok malucha. Chwyciłam za chusteczkę higieniczną po czym wytarłam mu buzię upapraną kaszką. Jak na swój wiek dużo już umiał. Siedział, raczkował, a także już nie wyrywał się tak przy karmieniu.
- Bardzo śmieszne Angie.
- Co zrobiłaś? - w jednej chwili mnie olśniło. Przecież z dnia na dzień nie przechodzi się takiej przemiany. Musiała coś poważnego zrobić i nie chce mi powiedzieć. Zmierzyłam ją wzrokiem od stóp do głów.
- Nic nie zrobiłam. Dlaczego tak myślisz? Chciałam być po prostu miła ale tobie zawsze nic nie pasuje.  - Spojrzała na mnie oburzona. Wiedziałam, że coś nie gra. Odwróciła się ode mnie naburmuszona i zaczęła myć brudne naczynia. W tej chwili zrobiło mi się jej trochę żal. Być może w końcu przemyślała pewne kwestie i zmądrzała? Chociaż wtedy nie nazywałaby się Holly. Przewróciłam teatralnie oczami, a w myślach skarciłam siebie za takie myślenie. Przecież to moja siostra. Podobno jest człowiekiem. Oni też popełniają błędy, nawet mnóstwo.
Już chciałam się odezwać kiedy powstrzymał mnie dźwięk dzwonka. Chciałam jakoś załagodzić zaistniałą sytuację. Nie brałam szlafroka, bo to był pewnie Ryan. Nie wstydziłam się przed nim, ponieważ był a nawet jest dla mnie jak brat. Z resztą już nie raz widział mnie w piżamie. Spojrzałam jeszcze raz na uśmiechniętego Kevina, który właśnie bił łyżeczką o stół. Otworzyłam drzwi.
- Cześć Ryan...- nie dokończyłam zdania, bo zabrakło mi słów. W jednej chwili też zaparło mi dech w piersiach. Jednak po krótkim czasie wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam. - Dzień dobry, o co chodzi? - przede mną stało dwóch grubych policjantów. Widać, że byli uzbrojeni. Jeden trzymał teczkę w dłoni. Kilka metrów dalej stał radiowóz. Siedział w nim ktoś jeszcze. Nie zastanawiałam się już dłużej nad tym. Nie mogłam mówić, czułam się tak, jakby coś mi ugrzęzło w gardle. Byłam naiwna, że uwierzyłam w te jej bajeczki o dobroci. Wiedziałam, że coś zrobiła i nie chciała się do tego przyznać.
- Nazywam się komisarz Smitch, a to mój asystent. Czy mieszka tutaj Holly Lautner? Mamy nakaz przeszukania pańskiego domu, ponieważ oto ta osoba jest podejrzana o handel narkotykami. - słysząc kolejne słowa policjantów zrobiło mi się słabo, a potem już tylko ciemno przed oczami i nic dalej nie pamiętam...

                                                              ~ * ~


Nie wiem kiedy dodam kolejny, akcja jest jeszcze sztywna ale dopiero zaczyna się rozkręcać. Kiedy zobaczyłam tą dziewczyną od razu wiedziałam, że tak wygląda Angie. :D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego